Dwie osoby, dwa koty
i jedna za duża obroża.
Pysiec.pl prowadzimy we dwójkę z Wielunia. Zaczęło się od zakupu, który nie pasował - i od wniosku, że sklep z akcesoriami powinien najpierw doradzić rozmiar, a potem sprzedawać.
Jak to się zaczęło
Luna wyszła z niej w pół minuty. Tabela rozmiarów w tamtym sklepie miała trzy pozycje: S, M, L.
Obdzwoniliśmy dostawców, zamówiliśmy próbki i przemierzyliśmy je taśmą co pół centymetra. Została jedna, którą poleciliśmy znajomym.
Zaczęliśmy od jednej półki i skrzynki na paczki. Dziś to magazyn, z którego wysyłamy zamówienia w 24h - z dwoma kotami śpiącymi na kartonach.
Zaczęliśmy pisać o rozmiarach i materiałach, bo te same pytania wracały w każdej wiadomości.
Zanim coś trafi do sklepu
Nie mamy hurtowego katalogu. Każdą rzecz zamawiamy najpierw dla siebie i sprawdzamy w domu, na spacerze i w pralce.
Cała ekipa
dwie osoby na etacie, dwa koty na drzemcePakuje zamówienia i pisze wpisy o doborze sprzętu.
Wybiera dostawców i odpisuje na pytania o rozmiary.
Sprawdza, czy z obroży da się wyjść. Zwykle nie da się.
Zajmuje każde nowe legowisko przed sesją zdjęciową.
Nie wiesz, co wybrać? Napisz, jak wygląda Twój pupil.
Odpisujemy tego samego dnia - zwykle z konkretnym rozmiarem i dwoma propozycjami.